fot. sabina zając

 

Błyskawicznie nadeszła wiosna, a nasz ogród opanowały ropuchy. W stawie jest ich chyba kilkadziesiąt. Trwa walka o wolne samice, bo samczyków jest znacznie więcej niż wolnych ropuszek. Nie przeszkadzamy im, bo pomagają nam w zwalczaniu szkodników. Ale chodząc po ogrodzie, trzeba uważnie patrzeć pod nogi.

Na najbardziej nagrzanej  stronie stawu są już długie sznurki czarnych koralików - efekty miłosnych igraszek ropuch. Ale walka o wolną samicę nadal trwa. Zwycięzcy potężnymi uderzeniami tylnych łap odpychają konkurentów ani na chwilę nie zwalniając silnego ucisku partnerki. A samotni, atakowani przez ogarniętych miłosnym zapałem innych samców, głośno "kwaczą" , by przez pomyłkę nie stać się obiektem gwałtu.