Eksperymentuję na żywym organizmie własnej żony, ale cel szczytny: szybkie obniżenie złych wyników cholesterolu.Stosując opisaną niżej kurację tylko przez dwa tygodnie, efekty mogą  zaskakujące.

Chociaż zazwyczaj jestem zwolennikiem stosowania tego co lokalne, dostępne w okolicy, tym razem zmieniłem zasadę. Składniki kupiłem w okolicznym spożywczym:. imbir, cynamon i goździki. Trzy torebki to wydatek zaledwie 5 zł, wystarczą na miesięczną kurację. Oto dlaczego się skusiłem.

 

jeden z trzech składników mieszanki obniżającej poziom złego cholesterolu

 

 Dwójka polskich lekarzy zbadała w krótkim eksperymencie wpływ włączenia do diety mieszanki imbiru, cynamonu i goździków na zdrowe kobiety. Przez 14 dni podawano grupie badawczej , w czasie głównego posiłku, 1 gram (płaska łyżeczka do herbaty) sproszkowanych przypraw: cynamonu, imbiru i goździków w stosunku 2:2:1.

 Nikomu nie zaszkodziła ta kuracja. Po 14 dniach przyjmowania przypraw zaobserwowano obniżenie stężenia cholesterolu całkowitego średnio o 10 mg/dl, a we frakcji LDL o 15 mg/dl.

 Po badaniu na koniec eksperymentu, badacze stwierdzili obniżenie średniego stężenia cholesterolu całkowitego o 6%, a cholesterolu LDL (tzw. złego) o 16%. Policzyli też, że całkowita aktywność przeciwutleniająca dostarczana przez spożycie 1kg owoców, produktów zbożowych i warzyw jest niższa niż 1 g azjatyckich przypraw ziołowych.

 (Na podstawie :: Efekty wprowadzenia przypraw orientalnych do polskiej diety, autorzy: Kamil Hozyasz Magdalena Chełchowska, Instytut Matki i Dziecka w Warszawie,/Borgis - Postępy Fitoterapii 3-4/2005, )

 

 

 U góry oman, na dole smotrawa - wyjaśnienie zagadki.

 

Jedna i druga roślina to wieloletnie byliny. Obie bardzo wysokie, o dużych liściach i praktycznie identycznych kwiatach. Obie są lecznicze, ale inne części mają zastosowanie w medycynie naturalnej.

 

Pierwsze pytanie, jak je odróżnić?

 

My mamy komfortową sytuację, bo obie byliny rosną w ogrodzie i wiemy co gdzie sadziliśmy. Ale jak ktoś nie wie to oman ma nieco inne liście, bardziej podłużne, lancetowate. Liście smotrawy są w kształcie bardziej sercowate.

 

Oman jest spokojną rośliną. Rozrasta się wprawdzie dość szeroko, ale pilnuje miejsca jakie mu wybraliśmy. Inaczej jest ze smotrawą. Ona łazi po ogrodzie. Przechodzi pod murkiem ogradzającym rabatki, bardzo szybko rozrasta się zajmując coraz więcej miejsca. To łażenie jest więc kolejnym, łatwym sposobem rozróżnienia. Jeżeli koło kwitnącej byliny widać jak w odległości metra i dalej wyrastają nowe sadzonki to na pewno jest smotrawa.

 

 To akurat oman...

 

W apteczce zielarza

 

W przypadku omanu, stosujemy korzeń. Wyciągi z rozdrobnionego korzenia działają przeciwzapalnie, zmniejszają ból brzucha, pomagają przy zaparciach. Używa się go także przy zapaleniu gardła, oskrzeli, męczącym kaszlu. Dzieciom pomaga przy owsikach.

 Stosujemy zalewając łyżeczkę do herbaty szklanką wrzątku i parząc pod przykryciem około kwadransa. Nie musimy od razu wszystkiego wypijać. Przy bólu gardła wystarcza łyżka stołowa kilka razy w ciągu dnia, w przypadku nieżytów – p1/3 – 1/2 szklanki godzinę przed jedzeniem.

 

 Liść smotrawy.

 Z kolei smotrawa, jak się dopiero co dowiedziałem, ma lecznicze liście. Według dr Henryka Różańskiego, chroni wątrobę i przewód pokarmowy. Działa żółciopędne, obniża poziom cukru i cholesterolu, regeneruje trzustkę. Oto prosty przepis dr Różańskiego:

 

Napar z 1 łyżki surowca na szklankę wrzątku pić 2 razy dziennie po 1 szklance. Kurację stosować minimum 3 miesiące.

fot. sabina zając

fot. marta zając

 

 

 

 fot. sabina zając

Smakuje jak mak i dobrze go zastępuje, przynajmniej wtedy gdy stosuje się normalne ilości i zjada tak dla przyjemności, wysypane na dłoń. Zastosowań kulinarnych nie sprawdzaliśmy.

Makówki wprawdzie są zupełnie inne, długie i wąskie. Ale nam w niczym to nie przeszkadza, a przynajmniej nie muszę obawiać się, że jacyś policjanci zaczną mi grzebać w ogrodzie, bo mekonopsy w przeciwieństwie do maku jadalnego mogę spokojnie uprawiać.

Ale nasionka nie są najważniejsze. Pozwalam im wysypywać się na ziemię i roślinki pięknie się rozrastają, z roku na rok jest ich coraz więcej. Bo nie dosyć, że jest to wieloletnia bylina,  to do tego bardzo łatwo się rozsiewa.

 

 fot. sabina zając

 

Ale gdy już makówki są całkowicie opróżnione, dla urody ogrody, rośliny były przycinane przy ziemi  i trafiały na kompostownik. Pożałowałem.

 

 fot. sabina zając

 

Nie męczy mnie wprawdzie bezsenność, nie mam problemów z depresją, a już na pewno nie mam bolesnej miesiączki bo i płeć i wiek nie pasuje. Ale okazuje się, że ziele na to może być stosowane... byle rozumnie. Dlatego w tym roku je suszę. Suszarka go grzybów, elektryczna, temperatura do 40 st. C. Na wszelki wypadek.

Doktor Henryk Różański radzi by stosować nie więcej niż 1 łyżeczkę ususzonego ziela zalanego szklanką wrzątku i pić nie częściej niż trzy razy dziennie. Wywary i do tego z większej ilości mogą być wprawdzie odlotowe, ale nie wiadomo gdzie się odleci i na jak długo.

 

Przez lata jej nienawidziłem za to co robiła w naszym ogrodzie. Czepiała się wszystkiego. Właziła na tuje wspinając się nawet dwa metry nad ziemię, przyduszała liliowce odbierając im wodę, plątała liście funkii. Tej przytulii szczególnie nie znosiłem gdy zaczynała wplatać się w kolczaste pigwowce. Wyciąganie jej z pigwowca jest  szczególnie trudne. Nie dosyć , że drapią liczne kolce, to jeszcze ona sama czepia się rąk, nóg, włazi we włosy. Obrzydliwość - tak uważałem.

Gdzieś wyczytałem, że to pospolity w całej Europie chwast lubiący ziemię zasobną w azot. Naszych roślin nie nawozimy chemicznie już od kilku lat. Skąd więc tyle azotu? Najprawdopodobniej z trawy, którą po ścięciu rozkładamy na rabatkach, z pokrzyw rozkładających się pod drzewami i krzewami, z kompostu, a wreszcie z bentonitu - mineralnej skałki którą dodajemy do każdej rośliny, by nawet w czasie suszy utrzymywała wilgoć.

 

 

 

Ale niedawno zmieniłem zdanie. Zaczęło się od tego, że chwast zyskał imię. Mnie przykleiło się przekręcone: przytulina, bo tak mi jakoś pasowało. A potem trochę poczytałem i okazało się, że przytulia jest cenną rośliną zielarską, którą z grządek należy usuwać, ale nie palić lecz suszyć. Tak też teraz robię. Mam już dwa słoje zmielonego... chwastu.

Okazało się bowiem, że pobudza przemianę materii, odtruwa przede wszystkim ze względu na silnie moczopędne działanie, pobudza przemianę materii, jest przeciwzapalna i przeciwmiażdżycowa. Ma dużo pożytecznej krzemionki, czego można się domyślić gdy tylko raz się z nią bezpośrednio zetkniemy. A dr Henryk Różański, który pięknie wylicza jej zalety, podkreśla nie tylko że odmładza co jest pożądane w każdym prawie wieku, ale także pomaga przy wielu schorzeniach skóry.

Stosuję od niedawna, więc nie zdążyłem odmłodnieć, ale do za rok może lat ubędzie? Tego dobra jakim jest przytulia u nas nie brakuje.

fot. sabina zając