Gdy w stawie było tylko kilka rybek, każdą mogliśmy nazwać, bo domownik nie może być bezimienny. Ale potem się namnożyły i już imion zabrakło.

 

 

 Ale chociaż jest ich coraz więcej, to wszystkie szybko się oswajają. Może dlatego, że ich nie rozpieszczamy. Karmione są raz w tygodniu, a w pozostałe dni muszą się zadowolić jajami komarów, roślinami które niesie im wiatr. Kiedy więc pojawiamy się nad stawem z garścią przysmaków, chętnie do nas przypływają.

 

 

W stawie woda jest nieco zmętniała, ale ani im ani nam to nie przeszkadza. Dzięki temu są bezpieczniejsze, bo ptaki tak łatwo ich nie wypatrzą, chociaż zlatują się nad staw dziesiątkami, szczególnie w upalne, suche dni.

Na szczęście upały rybom nie szkodzą. Cały rok pracuje bowiem pompka powietrzna. Dotlenia staw latem i zimą.

fot. sabina zając