Podobno wszystko można kupić, gdy tylko ma się pieniądze. Takiej jak ta patelni nie kupicie nigdzie. Przynajmniej jak szukałem i nie znalazłem. A wszystko za sprawą .... dziurki w pokrywce.

 

 

Żeliwne patelnie są modne i słusznie. Dość łatwo też je kupić wyprodukowane przez wiele dobrych i znanych firm. Dość łatwo też znaleźć taką, która jest grubo żebrowana. Znacznie trudniej znaleźć żeliwną patelnię z pokrywką. Po długich poszukiwaniach w internecie znalazłem coś podobnego, czyli patelnię tytanową, żebrowaną z możliwością dokupienia pokrywki za bagatelka 70 złotych, bo sama patelnie to kilka setek. Doskonała, trwała, a do tego wystarczającą głęboka, bo beztłuszczowo upiec duże ryby, warzywa, czy całego kuraka.

Ale mnie ciągle było mało. Szukałem takiej pokrywki, by jej uchwyt był obrotowy z regulowaną wielkością odkrytej dziurki. Ta dziurka jest bardzo cenna, po pozwala na regulację ilości pary na patelni. Pozwala mieć potrawę soczystą i dobrze przy tym upieczoną.

 

 

No i takiej patelni z taką właśnie pokrywką już nie znalazłem. W profesjonalnych, markowych sklepach powiedzieli mi że nie ma szans.

 

 

A więc okazuje się, że ta moja jest na prawdę wyjątkowa. Mamy ją już prawie 30 lat. A wcześniej była własnością pewnej Agnieszki, od której patelkę wyprosiłem. Ile lat była w jej domu? Pewnie kolejne kilkadziesiąt. I nadziwić się nie mogę, że kiedyś potrafili coś takiego wymyślić i zrobić, a dziś najwyraźniej nawet z powieleniem starego pomysłu mają producenci kłopoty.

fot. sabina zajac