fot. sabina zając

 

Przecier z pigwowca robimy w najmniejszych z możliwych słoiczkach, bo po ich otwarciu szybko traci na wartości i się psuje. Te miniaturowe słoiczki zebrane po koncentratach pomidorowych na nasze potrzeby są więc idealne. Wystarczają na 4-5 herbat, a jak ktoś lubi subtelniejszy smak - nawet na dziesięć. Oto nasz przepis:

Owoce przekroiliśmy na ćwiartki, usunęliśmy gniazda nasienne i nasiona (ususzone przydadzą się na tonik do twarzy). Po roztarciu na drobne cząstki w przystawce do rozdrabniania warzyw i owoców, prażyliśmy je z minimalną ilości wody. Miękkie roztarliśmy malakserem, dodaliśmy trochę cukru (trzy łyżki stołowe na kilogram) , znowu podgrzaliśmy. Gorącymi wypełniliśmy słoiczki. Brytfannę ze słoiczkami wypełniliśmy wrzącą wodą. Pasteryzowaliśmy przez kwadrans w piekarniku ustawionym na 120 st. C. Gorące słoiczki studziliśmy już po odwróceniu wieczkiem do dołu.

 

fot. marta zając

 

Wystarczyła jedna mroźna noc... Przez ogród, tydzień temu, wąskim pasem przeszła fala zimna, zmroziła żywe liście hortensji. Wieczorem jeszcze były zielone, rano już zwisłe  i ciemnobrązowe. Ale liście mocno się trzymają zarówno na hortensji ogrodowej - na pierwszym planie - jak i pnącej, oplatającej pień po starej, od dawna martwej, jabłoni - na zdjęciu w tle, za brzozami. Ale roślinom nic nie grozi. Gałęzie są żywe, chociaż ochłodzenie zbyt drastyczne i gwałtowne.

Te zmrożone liście powinny szybko spaść, ale nie chcą. Pomogę krzewom delikatnie je obrywając tak by pędy drewniały, a rośliny nadmiernie nie wysilały się.

Ponieważ potem ociepliło się i przez trzy dni padało prawie bez przerwy, hortensje dostały wystarczająco wody. Jeżeli nie zrobi się zbyt ciepło, powinny spokojnie zahartować się i przetrwają mrozy.

Gorzej, gdyby ocieplenie było długotrwałe. Wówczas bowiem soki mogą zacząć krążyć i wybijać nowe liście. Jak to powstrzymać? Prostym sposobem jest cieniowanie krzewów w dzień, szczególnie gdy wygrzewa je słońce i odkrywanie w nocy, by łapały jak najwięcej chłodu. Ale gdy ogród jest daleko od domu, pozostaje luźne narzucenie na krzew włókniny, tak by hortensje wysuszał wiatr, a nie nagrzewało słońce.

fot. sabina zając

Te dwie hortensje, sąsiadujące ze sobą, ogrodowa i dębolistna, przetrwały całą susze bez podlewania. A wydawało się, że to niemożliwe. Przez dwa miesiące tylko kilka razy padało. Burze? Tak, ale suche, bez kropli wody.

Jak im pomogliśmy?

Ziemię osłaniała gruba ściółka, taka na 15 cm, kory. Dodatkową osłonę przed odparowaniem stanowiły funkie. Od południa chroniła je ściana stodoły. Do tego obie były sadzone w ziemię z dodatkiem bentonitu, naturalnego hydrożelu przechwytującego każdą kroplę wody z ziemi. A ziemię mamy w naturalny sposób suchą, bo na górce, z wodami gruntowymi na poziomie kilkunastu metrów (studnie na 20 dren są suche).

Na dodatek hortensje wytrzymują zimy bez zabezpieczeń chociaż to centralna Polska.

Można? Okazuje się, że tak, ale jak dziś wreszcie pada i to od wielu godzin, to zasnę spokojniejszy.

 

fot. sabina zając

 

W czasie sezonu ślimaki to zmora ogrodnika. Nie tylko one. Drażnią nas krety, nornice, a nawet gąsienice i mrówki, bo robią kopczyki lub dziurawią trawnik. Mogę to zrozumieć, bo sam czasem jestem zły na szkody jakie wyrządzają. Ale o tej porze roku jestem im wszystkim wdzięczny. Oczyszczają bowiem ziemię ze wszystkich odpadów organicznych. Tną, trawią, pomagają w rozkładzie.

Pomagamy im rozdrabniając liście np. kosiarką bez kosza - nie zgarniamy ich i nie wyrzucamy na śmietnik.

A gdy nadejdą pierwsze przymrozki biorę woreczek mocznika o wysokiej zawartości azotu i rozsypuję go po ogrodzie. Przyśpieszy rozkład resztek nie zabijając niczego żywego. Zniszczy też zarodniki grzybów.

 Długo kwitnące tawuły japońskie są bardzo lubiane nie tylko przez motyle ale także piękne chrząszcze

 

Internetowy znajomy zadał mi problem do rozwiązania: kocha fotografować owady i motyle. Chciałby na dziką łąką sprowadzić ich jak najwięcej i jak najbardziej różnorodnych. Miałem mu poradzić jakie rośliny mógłby dosadzić, by uzyskać cel.

Wiadomo, że wiosną nic tak nie przyciąga owadów  jak pierwsze kwiaty czyli przebiśniegi, ranniki, derenie jadalne, ale także leszczyny i wierzby. Na łące wierzby sobie poradzą, derenie także, ale niskie, delikatne rośliny już nie za bardzo. Można jednak wysiać lub wysadzić niezniszczalne bratki, stokrotki...

 

 Łąkowe chabry to przysmak dla motyli. Na zdjęciu pozuje dostojka.

 

Motyle lubią rośliny o kwiatach żółtych, pomarańczowych, czerwonych, fioletowych. Doskonałym wabikiem są polne chabry i maki, najlepiej w większej grupie, tak by z daleka były widoczne. Na słonecznej i suchej łące także sobie poradzą.

 

 

 Wśród niskich, suchych traw warto posadzić dziewięćsiły. Są pod ochroną, ale w szkółkach dostępne. Jak ziemia będzie kamienista, wapienna to tylko się z takich warunków ucieszą. Jak latem zakwitnie, towarzystwo ciekawych owadów mamy zapewnione.

 

 

 Wszelkie owady trąbkowe, między innymi rzadki fruczak gołąbek szukają kwiatów, które wymagają od nich głębokiego sięgnięcia po nektar. Dla nich idealne są łatwe w uprawie i długo kwitnące floksy, które przyciągają też inne owady.

Floksy są niewysokie, do 50 -70 cm, ale na niskiej łące będą widoczne. Na pewno natomiast da się zauważyć budleja, czyli motyli krzew dorastający do 2 metrów wysokości. Budleje wprawdzie przemarzają do korzeni, ale po zimie wystarczy je ściąć przy ziemi i szybko odbiją, a kwitną na tegorocznych pędach.

 

 

 

Paź królowej, ale także inne motyle bardzo lubią wszystkie rośliny polne i ogrodowe o baldachowatych kwiatostanach. A więc spotykamy je często tam gdzie rośnie marchew polna. Ale warto dosiać kopry, selery, pietruchy, fenkuły, a także kminek, barszcz, które stanowią także pokarm dla larw motyli.

 

 

 Poskrzypek ze zdjęcia lubi lilie. To bardzo ciekawy owad dla fotografów przyrody.

 

 Przestrojnik na słoneczniczku.

Pewniakami są słoneczniczki,m które kwitną znacznie dłużej niż słoneczniki i gwarantują nalot owadów i motyli. Łatwo rosną, są niezbyt wymagające i nie powinno wśród nich zabraknąć także wierzbolistnego oraz topinambura - bo kwitną najpóźniej,pod koniec jesieni. Dla owadów to niesamowita gratka.

 

 rusałka pawik na przegorzanie

 

Przegorzan wygląd jak wielki oset, a jest wybitnie miododajny. Latem bardzo chętnie odwiedzają go zarówno motyle jak i różne owady.

 

 

 A jak się posadzi rutewkę to mamy pewność, że odwiedzi ją przepiękny, złocisty zacnik - bardzo elegancki chrząszcz.

Co jeszcze warto posadzić i wysiać na łące? Wyniosłe rudbekie żółto kwitnące na wysokich badylach, aksamitki, nagietki, cynie, marcinki. Ale ceniony przez motyle jest także łopian, podbiał, wszelkie osty...

Jest w czym wybierać.

fot. sabina zając

fot. marta zając