Klon tatarski, odmiana ginnala przepięknie się jesienią przebarwia. W naszym ogrodzie rośnie pod nim jeżyna bezkolcowa, której czerwieniejące owoce nie zdążą już w tym roku chyba dojrzeć. Ale to bez znaczenia, bo co trzeba na soki już zebraliśmy, a z liści zebranych wiosną i sfermentowanych, robimy przeciwzapalną herbatkę, dobrą też ponoć na jesienne  przeziębienia.

Ale wracając do klonu, to chociaż nieznane są nam jego właściwości lecznicze, to lubimy go nie tylko dla wyjątkowych kolorów jesienią. On wręcz płonie o tej porze roku, wygląda tak jak na zdjęciu, które nie jest podkręcone w edytorze. Ale kolorowych klonów jest przecież znacznie więcej. Ale ten jedynie znosi palące słońce i suszę. U nas rośnie oświetlany ze wszystkich stron, ani razu w tym roku nie był też podlewany. Wilgoć miał tylko z tego co popadało i ze ściółki układanej ze świeżo koszonej trawy.  Nigdy też nie był nawożony a ma już z pięć metrów wysokości. Czasem go trochę podcinamy, ale nigdy wiosną, bo obficie z ran płacze.

 

Klon

fot. marta zając